proste

sex opowiadania:

Wydarzenia te miały miejsce pod koniec wakacji, kiedy dni jeszcze ledwo bo ledwo ale ciepłymi były. Jestem mężatka i matką , która większość swojego czasu poświęca na wychowanie swojego dziecka. Mam 33 lata , jestem bardzo drobną szatynką o długich włosach. Jak jednak wiadomo to my matki poświęcamy z reguły więcej czasu swoim dzieciom oraz prowadzeniu domu. Zaraz po ślubie nasze życie było jak w każdym innym małżeństwie, spokojnie, ustatkowane itp. Zaczęły jednak w końcu nachodzić mnie myśli, że przecież nie mogę marnować swojego życia tylko dlatego, że jestem matką i żoną. Poza tym od dłuższego czasu nie układało mi się z mężem, na początku nie pasowało mi, że on wciąż zachowuje się jak dziecko, ciągle wymyśla sobie co by chciał, a nie zwraca w ogóle uwagi na moje potrzeby. Dodatkowo zaczął nadużywać alkoholu. Punktem kulminacyjnym w moim niezadowoleniu było to, że przestaliśmy uprawiać seks. Teraz kiedy to piszę, sama nie mogę uwierzyć w ogóle jak to się stało, że kiedyś seks z nim sprawiał mi przyjemność, przecież od zawsze, odkąd pamiętam marzyłam o dużych męskich genitaliach, a mój mąż ma zwykłego przeciętnego penisa, powiedziałabym nawet, że bardziej małego niż średniego(długości około 13-14 cm, średnicy około 4cm). Często siedziałam w domu sama, kiedy to mąż był w pracy, a dziecko w szkole i oglądałem w internecie zdjęcia nagich mężczyzn, a następnie masturbowałam się przez 2-3 godziny w swoim łóżku, ale to nie to co prawdziwy seks. Używałam w tym celu żelu, palców, czasami rzeczy przypominających w kształcie penisa. Po takich zabiega moja lekko owłosiona cipka była zawsze wyczerpana i zaczerwieniona jak płatek róży.
Przechodząc jednak do sedna sprawy, pewnego ciepłego letniego dnia, wraz z mężem postanowiliśmy wyremontować nasz lekko podniszczony dom. Zamówiliśmy więc w tym celu fachowca wraz z ekipą remontowo-budowlaną. Jak się można domyślić prawie wszystkim od samego początku musiałam zajmować się sama, ponieważ mąż zajęty był albo pracą, albo piciem alkoholu z kolegami. Szefem całej ekipy był wysoki facet, w wieku podobnym do mojego, nawiasem mówiąc całkiem przystojny. Pewnego dnia podczas prac wokół naszego domu zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam i okazało się, że był to właśnie szef ekipy i chciał zwyczajnie zapytać gdzie może skorzystać z toalety. Wskazał mu drzwi od łazienki, po czym zajęłam się swoimi sprawami w kuchni, mąż siedział w pokoju obok i oglądał telewizję. Przypadek chciał, że chłopak wchodząc do łazienki nie domknął do końca drzwi i kiedy oddawał mocz ja akurat s kuchni spojrzałam w szparę w drzwiach. I właśnie wtedy ujrzałam to o czym ciągle marzyłam, genitalia tego faceta. One były wręcz ogromne, choć przecież były całkowicie w stanie nie wskazującym na jakąkolwiek erekcję. W podbrzuszu poczułam od razu znane każdej kobiecie mrowienie i ciepło. Kiedy ten chłopak przytrzymywał swojego penisa w ręce podczas sikania, wyglądał on jak porządny kawał obwisłego żylastego mięsa, mogę śmiało stwierdzić, że już wtedy ledwo obejmował go swoimi wielkimi dłońmi, a jądra były większe niż jego pięść. Szef skończył robić swoje i nie widząc, że go widziałam wyszedł. Wtedy już byłam pewna, że bez względu na wszystko nie mogę stracić takiej okazji i muszę mieć tą wielką pałę w swojej małej czarnej cipce. Nazajutrz ekipa przyjechała do pracy z samego rana. Byłam w domu sama, więc nie zastanawiając się zaprosiłam szefa na poranną kawę. Trochę porozmawialiśmy o sobie i interesach związanych z remontem. Zauważyłam, że ten chłopak wcale nie jest obojętny na moją pupę, kiedy obsługiwałam go podczas poczęstunku, ciągle na nią patrzał. W pewnym momencie powiedziałam mu prosto z mostu, że widziałam jego narząd kiedy sikał i że niczego innego w tym momencie nie pragnę tak jak dotknąć go własnymi rękoma. Szef powiedział tylko:
– Jestem do Pani usług.
Kiedy siedział tak w fotelu podeszłam do jego krocza i rozsunęłam rozporek, nie nosił majtek, a jego kutas znajdował się w nogawce, złapałam więc u nasady i go wyciągnęłam. On chyba ważył z kilogram, w mojej małej dłoni nie mieścił się w ogóle, podczas gdy penisa mojego męża obejmowałam bez trudu i miałam jeszcze nadmiar w palcach. Zaczęłam poruszać skórą na której znać było wszędzie wielkie żyły, spod napletka co trochę wyłaniała się głowa tego olbrzyma, podczas zwisu miała na sobie jeszcze małe fałdki. Zsunęłam jego spodnie do kolan i teraz miałam jego genitalia przed swoją twarzą w całej okazałości. Jego jądra były wielkości wielkich kurzych jaj opasanych skórą i wielkimi żyłami. Wszędzie, dosłownie wszędzie miał wielkie grube żyły od jaj po samą głowę. Podniosłam jego kichę do góry i polizałam swoim małym zaślinionym językiem jego mosznę, mogę spokojnie stwierdzić że była ona większa niż połowa mojej twarzy, a wraz z kutasem wszystko było większe niż moja głowa. Następnie zaciągnęłam językiem po całym trzonie aż do więzadła żołędzia, kiedy znowu lizałam jego jaja, kutas spierał się na moim czole, zaczynał już żyć. Żyły nabrzmiały jeszcze bardziej, a głowa stawała się coraz większa i gładsza. Po około 2 minutach, jego pała była już cała wypełniona krwią, a ja czułam, że moje majtki już mają konkretną plamę, ponieważ czułam podczas ruchów ten ciepły lepki śluz. Kiedy oddaliłam w końcu twarz od jego genitaliów, pierwszy raz w życiu zobaczyłam prawdziwego męskiego kutasa potwora. Myślałam, że zwariuję z podniecenia, to był istny gigant, młot, nie wiem jak można nazwać coś takiego. Widziałem kiedyś na wsi końskiego penisa w czasie godów, kutas szefa był tej samej grubości, lecz o jakieś 20cm krótszy(bo nie wiem czy wiecie, końskie chuje mają chyba z pół metra). Kutas chłopaka był cały usadzany pulsującymi żyłami . Długo się nie zastanawiając, odhaczyłam swoje majtki na bok i będąc w rozkroku w przewiewnej sukience weszłam na ten pal. Nie bałam się w ogóle, wiedziałam, że nie może mnie nic boleć, ponieważ byłam podniecona do granic możliwości, cipka ściekała sokami. Najpierw był opór mojej małej szparki, on podtrzymywał chuja ręką, żeby stał w miejscu, a ja nacierałam dziurką. W pewnym momencie głowa przeszła przez pierwszą fazę mojej muszli, a ponieważ była ona nieco większa od reszty jego kichy, to cała reszta weszła już ja w masło. Poczułam w sobie niewyobrażalne wcześniej ciepłe wypełnienie. To było coś w rodzaju rozrywania od środka, lecz wcale nie bolało, a sprawiało tylko ogromną satysfakcję. Zaczęłam jeździć na chuju, po kilku minutach, był on cały oblepiony moimi sokami, czułam je na rękach kiedy obejmowałam go sobie od czasu do czasu. Nie było tu mowy o czymś takim jak dochodzenie do orgazmu, ja miałam orgazm jakby cały czas, nie wiedziałam w ogóle co się dzieje wokół mnie. W pewnym momencie zeskoczyłam z mlaśnięciem z jego kichy i powiedziałam mu, żeby mnie teraz wyjebał od tyłu najmocniej jak tylko potrafi. Zawsze o tym marzyłam, odkąd tylko pamiętam, a mąż nie mógł tego dokonać ponieważ jego pałka była w porównaniu z tą żałosna, nie wiem czy była to chociaż połowa tego okazu. On wstał, ja uklękłam na fotelu oparta przodem o oparcie z cipką maksymalnie wystawioną na przyjęcie huraganu. Obciągnął mi majtki na kolana, przyłożył kutasa do warg i zdecydowanie natarł. Moja cipka wydała z siebie tylko dźwięk podobny do pierdnięcia i jego kutas już był cały w środku, a jaja obiły się o łechtaczkę. Po czym wskoczył stopami na fotel i zaczął jebać, ostro, naprawdę ostro jebać. Teraz to już było przeplatanie przyjemnego bólu z niewyobrażalną rozkoszą. To było jak tornado w mojej cipie, jebał mnie z całej siły jak tylko potrafił, odchodziłam od zmysłów, jakbym cały czas traciła przytomność, krzyczałam i darłam się jak zarzynana świnia, jaja obijały się o uda i nadpicie, trzymał mnie za biodra i rżnął jak starą kurwę. Byłam w siódmym niebie, ślina toczyła mi się z ust. W pewnym momencie z cipy poleciał mocz, ale on wcale nie przestawał jebać. Jego po leciał już strumieniem na moje plecy, a on jebał i jebał. Trwało to chyba z 10 minut, ale dla mnie była to cała wieczność, niekończący się orgazm. Nagle usłyszałam jakby wycie, w cipie poczułam drganie, po czym zalała mnie fala ciepła, to był jego orgazm. Chuj w tym momencie przeszywał mnie jakby na wylot, po kilku sekundach, jego ogromny flak wypadł z mojej szpary, a sperma wypłynęła po moich udach. Cipa pulsowała mi jeszcze przez następne 10 minut, a moja twarz była czerwona jak dojrzały pomidorek. Jestem pewna, że to było najlepsze dymanie mojego życia. Nagle do pokoju wszedł mąż i zobaczył mnie siedzącą z rozkraczonymi nogami, czerwoną, mokrą od potu, soków i spermy cipą, a obok leżącego szefa robotników z wielkim sflaczałym kutasem, jakby wyplutym. I wiecie co zrobił, rozpłakał się jak dziecko i wyszedł. To był koniec mojego małżeństwa, a początek nowego zwariowanego życia.

Zostaw komentarz